Coś tam coś tam

Teraz coś ode mnie. O mnie, moim życiu. Podsumowanie roku.

Z racji tego że rok 2015 dobiega końca zdecydowałam się na zrobienie takiego podsumowania z całego roku, zdjęcia, krótkie podsumowanie wszystkich rzeczy, wydarzeń i przeżyć, które się ostatnio wydarzyły. Teraz zostawiam Was z odrobiną mojego życia. 


Zacznijmy od początku 

Sama nie wiem jaki to był dla mnie rok. Krótko mówiąc - ciężki. Na pewno bywały lepsze, na pewno bywały te gorsze. Czego jestem pewna, to to, że dał mi sporo do myślenia. Przez ten czas wiele zrozumiałam, wytłumaczyłam sobie sporo niejasnych kwestii, z wieloma się pogodziłam. Zaczął się bardzo dobrze. Rozpoczęłam go z ludźmi, którzy są dla mnie ważni.

Szkoła

Był to dla mnie przejściowy moment. Egzaminy, koniec szkoły, bal, który był jednym z najlepszych rzeczy w tym roku. Zamknięcie pewnego etapu i rozpoczęcie nowego. Poznałam mnóstwo nowych ludzi. Nowa klasa, nowa szkoła, nowe otoczenie. 





Ludzie

Chyba po sporej przerwie, zdałam sobie sprawę, że potrzebuje ludzi jak powietrza. Szczególnie jednej osoby, bez której nie wyobrażam sobie życia. Prawdziwych przyjaciół policzę na placach u jednej reki, natomiast nawiązałam sporo nowych znajomości, dzięki którym często uśmiech nie schodzi z mojej twarzy. Jednak przyjaźń to przyjaźń i nikt i nic tego nie zastąpi. Nigdy.
Zdaje sobie z tego sprawę, że prędzej czy później po raz kolejny mogę się boleśnie sparzyć, że po raz kolejny popełnię ten sam błąd i stracę kogoś na kim mi zależy, ewentualnie zranię, a tego nie chcę. Jednak teraz widzę, że każdy ten błąd był NAUCZKĄ. Pokazywał mi co mogę stracić, gdy niczego nie zmienię i ciągle będę robiła to samo.






Miłość

W tym roku dużo się śmiałam i dużo płakałam. Zakończyłam swój długi (jak dla mnie dwa lata to dość długo) związek, z powodów, których nie poruszę publicznie, bo zwyczajnie nie ma po co. Ten kto ma wiedzieć, wie dlaczego się rozstaliśmy. Czy żałuję? Czy jest mi źle? Czy chciałabym do niego wrócić? Czy jestem szczęśliwa? Z góry odpowiadam na wszystkie pytania. Tak jestem szczęśliwa, jest mi dobrze tak jak jest. Mam ludzi, których na mnie zależy i dają mi wsparcie każdego dnia i nocy. Są przy mnie zawsze i wszędzie. Nie mam powodu, by siedzieć dniami i nocami i użalać się nad swoim życiem, że jest takie złe, bo nie mam faceta. Życie, tak być musiało. Pogodziłam się z tym, tyłek do góry i do przodu, jak to mówią!
Nie wiem co teraz musiałoby się stać, żeby komukolwiek udałoby się mnie poskładać. Jestem szczęśliwa, bo mam co mam. A mam to co najważniejsze, czyli rodzinę,znajomych i cudownych przyjaciół.




Rodzina

Pamiętajcie, by cieszyć się i okazywać uczucia tym ludziom, którzy są dla was ważni, bo pewnego dnia zwyczajnie może ich zabraknąć. W przeciągu kilku miesięcy straciłam dwie najważniejsze osoby, które miałam. Babcia, bez której nie wyobrażałam sobie nigdy życia i dziadka, dla którego byłyśmy z moją siostrą oczkiem w głowie.



Krótko mówiąc, było minęło. Każde z tych wydarzeń dużo mnie nauczyło. Niektórzy ludzie odeszli, niektórzy zostali i jestem im za to bardzo wdzięczna. Mam nadzieje, że 2016 będzie tysiąc razy lepszy.

A Wszystkim, którzy dotrwali do końca i czytają moje przemyślenia życzę Wesołych Świąt oraz wszystkiego dobrego w nowym 2016 roku:) ! Buziaki! :*


4 komentarze:

Copyright © 2014 SERAFIN , Blogger